Z dedykacją dla Anity, kocham Cię.
-Napijesz się kawy?- lekki uśmieszek wkradł się na usta bruneta, kiedy dziewczyna zmierzyła go lodowatym spojrzeniem i najwyraźniej starała się zabić go wzrokiem- Uważaj, bo zaraz się spalę.- zaśmiał się uroczo.
Nie podobał jej się ten chłopak. Nie podobał jej się nikt, kto nie był nim. Właśnie, Jonas! Będzie wściekły, że nie przyniosła mu na czas... Może jeszcze zdąży?
-Która godzina?-odezwała się pierwszy raz, odkąd weszli do Starbucksa.
-Po 16. Wow, odezwałaś się.- zaczął bić brawo, co przykuło uwagę innych klientów kawiarni. Dziewczyna głęboko westchnęła.
-Harry, miło było i w ogóle, ale muszę się już zbierać. Jestem...umówiona.
Dziewczyna powoli odsunęła krzesło. Jedyne, o czym teraz marzyła, to wydostanie się z pomieszczenia, w którym był ten psychol i jak najszybsze znalezienie się obok Joe.
Jej plany pokrzyżował przezroczysty woreczek, który wysunął się z kieszeni jej czarnych rurek. Do połowy zapełniony białym proszkiem. Nie umknęło to uwadze Hazzy, który był szybszy od brunetki i jednym ruchem podniósł opakowanie. Dziewczyna podeszła do niego, żeby mu to wyrwać, ale złapał ją za oba nadgarstki, unieruchamiając.
-Nie niszcz siebie- powiedział cicho, niedosłyszalnie, żeby nikt ich nie usłyszał.
Dziewczyna spojrzała mu w oczy. Cisza. Przyspieszone oddechy. Znacie ten moment, w którym wszystko nagle znika? To, kim była powierzchownie, złamało się. Jak mogła do tego dopuścić?
-Hej, nie płacz.- po tych słowach zorientowała się, że naprawdę płacze. Nie robiła tego od tak dawna!
Wyrwała się chłopakowi. Uciekła. Otarła łzy. Czas powrócić do rzeczywistości.
***
-Jak to ich nie masz?-warknął chłopak. Jego źrenice przypominały spodki. "Pewnie brał", pomyślała.
-Dam Ci swoje. Chcesz?- bez słowa wyrwał dziewczynie woreczek, zatkał jedną dziurkę i wciągnął biały proszek. Westchnął z rozkoszy.
Zamknęła oczy. Jonas nie był idealny, ale nadal był tym jedynym.
Kiedy je otworzyła, znajdował się tuż przy niej. Poczuła zapach jego cytrynowego szamponu. Chłopak spojrzał na nią z pożądaniem, a ta poczuła, jak przewraca jej się w żołądku: jednocześnie z nieopanowanej chęci wpicia się w jego ponętne usta, a z drugiej strony odrazy w stylu "on jest na fazie". Co było w Jonasie takiego pociągającego, że jej się podobał?
Zrobił krok w jej stronę i ich usta gwałtownie się zetknęły. Poczuła, jak po jej ciele przebiegają dreszcze.
***
Chłopak uśmiechnął się do siebie. Dziewczyna była naprawdę ładna, ale znał ten typ. Chamskość znika po kilku minutach. Aby nie siedzieć samemu w kawiarni jak jakiś czub, wyszedł na świeże powietrze. Obejrzał się naokoło, po czym wysypał zawartość opakowania po chodniku, a pudełko wyrzucił.Wiedział, że dziewczyna a tego więcej, ale możliwe, że pomógł jej chociaż trochę.
Musi ją odnaleźć. Wie tylko, że ma na imię Vanessa. Ugh... Ale wie też, z kim może się zadawać.
Wyjął z kieszeni komórkę i zaczął szukać numeru w kontaktach.
Odebrał po trzech sygnałach.
-Czego, Styles?- warknął chłopak.
-U mnie wszystko dobrze, też miło Cię słyszeć.- zaśmiał się pod nosem- Słuchaj, potrzebuję namiary na Vanessę. Wiesz, o którą mi chodzi?
-Po cholerę Ci one?- odparł. Chłopak westchnął głęboko, zanim odpowiedział.
-Słuchaj mnie uważnie, Jonas. Nie obchodzi mnie, ile dziewczyn wrobiłeś. Jeżeli mam być szczery, w ogóle przestałeś mnie obchodzić- przełknął ślinę na wspomnienie przyjaźni z Jonasem- Ale przez Ciebie ludzie się niszczą. Nie dopuszczę do tego więcej.
Krótka cisza po drugiej stronie linii.
-Co mi zrobisz?- zapytał drwiącym, ale i łamiącym się głosem. Harreh uśmiechnął się. Był pewny, że Jonas wie, o co chodzi.
-Och, nie oszukujmy się, przyjacielu.- zaśmiał się serdecznie- Przecież obaj wiemy, o czym mówię. A teraz powaga: zostaw dziewczynę w spokoju, bo inni dowiedzą się o twojej słodkiej tajemnicy.- rzucił słuchawką.
***
Joe poczuł, jak krew mrozi mu się w żyłach. Do czego zdolny był ten lokowaty palant? Do wszystkiego, Jonas dobrze o tym wiedział. Wrócił do sypialni, w której zostawił dziewczynę. Pozbędzie się jej.
-Słuchaj, Van, lepiej będzie, jak już pójdziesz.- dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
-Ale... teraz?
-Najlepiej będzie, jak w ogóle przestaniemy się kontaktować. Sorry, tak wyszło.- pokazał dziewczynie drzwi.
-Co Ci znowu odjebało, Jonas?!- warknęła, zakładając na siebie bluzkę, którą jeszcze przed chwilą z niej ściągnął.- Nadal masz fazę?
-Mówię poważnie, wynocha. Odpierdol się od mojej paczki, jasne?
Dziewczyna prychnęła i z trzaskiem drzwi opuściła mieszkanie. "Jeden problem z głowy", pomyślał.
Og, kocham, ale Jonas to głupek wiec nie kocham, ale Harry to bohater to kocham.
OdpowiedzUsuńI AWH CHCĘ JESZCZE! ZA KRÓTKI KICIA. :<<
Ań kocha Jól, ale czekoladą nie dzieli się na pół. <-- musiałam!
Kocham Cytrynko. :3
Jól Ań kocha, ale Ań to zła sknerocha :c
UsuńKOCHAM CIĘ <3